Selsey= grzyb, pleśń i rdzę dostaniecie w gratisie.
Jeśli ktoś szuka taniego łóżka – lepiej już zajrzeć na rynek wtórny. W przypadku Selsey grzyb, pleśń i rdzę dostaniecie w gratisie. Zdjęcia załączam w opiniach google – niech każdy sam oceni, czy to wygląda jak łóżko po 2 latach użytkowania.
Zakup łóżka z Selsey okazał się jednym z gorszych wyborów. Po ponad dwóch latach użytkowania w suchym, nowym mieszkaniu z ogrzewaniem podłogowym, oczyszczaczem powietrza i stałą kontrolą wilgotności nasza kilkuletnia córka zaczęła doświadczać regularnych problemów zdrowotnych – przewlekłego kaszlu i nasilonych reakcji alergicznych.
Po rozcięciu tapicerki okazało się, że wewnętrzne drewno w zagłówku było pokryte grzybem i pleśnią, a sprężyny – całkowicie zardzewiałe. Co ciekawe, drewno w skrzyni (narażone na te same warunki) było suche i czyste, a inne meble w mieszkaniu – w idealnym stanie. Wszystko wskazuje więc na wadę materiałową lub błąd na etapie produkcji bądź magazynowania.
Reklamacja? Odrzucona. Selsey stwierdziło, że… minęły dwa lata, więc nie odpowiadają, i że winne są rzekome warunki w mieszkaniu (!). Szkoda, że nie wspomnieli, że aby reklamacja została rozpatrzona, trzeba w ciągu 24 miesięcy rozciąć łóżko i szukać grzyba na ślepo – bo w przeciwnym razie wada, choć ukryta, nie zostanie uznana.
Zamiast refleksji – zero przeprosin, przerzucanie winy na klienta i absurdalne tłumaczenia.
Firma zapewnia, że „wszystkie meble przechodzą wnikliwe kontrole jakości”, choć nie przedstawiła żadnych dokumentów na potwierdzenie tych słów. Tymczasem konstrukcja łóżka po dwóch latach wygląda jak po dekadzie w zawilgoconej piwnicy. Teraz to odpowiednie instytucje nadzorcze zweryfikują, jak w rzeczywistości wyglądają te „kontrole” i czy standardy jakości faktycznie są przestrzegane..
Zdjęcia załączam w opiniach google– niech każdy sam oceni, czy tak powinno wyglądać łóżko po dwóch latach użytkowania.